Filma jako środek wyrazu fascynował mnie od wczesnych lat, od momentu, gdy pani Czechowska z parteru w przebraniu Mikołaja, przyniosła w dużym jutowym worku na ziemniaki projektor „Bajka“ z kilkoma tasiemkami kolorowych opowiastek. Potem, pod koniec liceum, kupiłem kamerę radzieckiej produkcji, ósemkę, którą mam do dzisiaj jako święty artefakt. Natępnym zakupem była też sowiecka kamera, tym razem super 8, wyniki były widocznie lepsze. I tak dalej. Z digitalizacją montaż filmu stał się nieskomplikowany, co i mnie popchnęło do przodu oraz pozwoliło na utrwalanie wydarzeń bez zawracania sobie głowy wieloma problemami technicznymi, które wcześniej zabierały dużo czasu i nierzadko frustrowały.
Jak stałem się dziełem sztuki Nelly Knatz, malarka i przyjaciółka naszej córki Justyny, widać na początku filmu, odwiedziła mnie kiedyś w mojej pracowni pod dachem. Postawiła mi kamerę pod nos, przeczytała po niemiecku jakąś dziwną historię z życia pewnego dziennikarza i kazała opowiedzieć po polsku do kamery. Bez uprzednich prób, bez notatek. Film opatrzyła niemieckimi podpisami. Wyświetlano mnie przez tydzień jako instalację artystyczną w hallu Akademii Sztuk Pięknych w Stuttgarcie. Tak oto stałem się gadającym dziełem sztuki. 2009, 52 sekundy
Filmowanie
The HWP Holy Night Orchestra W każdej firmie znajdziesz ludzi, którzy grają na jakimś instrumencie. W moim biurze architektonicznym w Stuttgarcie znalazłem wiele takich postaci. Pozbierałem ich, razem zagraliśmy (i zatańczyliśmy) najsłynniejszą chyba na świecie kolędę - Cicha Noc . To była prawie improwizacja, bo próbowaliśmy tylko raz, godzinę przed nagraniem filmu. Zaangażowanie grupy było imponujące. Wynik jest, no, no... Gram tam na waltorni i na puzonie. 2011, ok. 5:29 minut
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie Wielu moim biurowym koleżankom i kolegom z Turcji, Niemiec, Chin, Australii, Szkocji, Paragwaju i Italii (nazwy Włochy nie akceptuję, wyrzuciłem z mojego słownika), postawiłem zadanie wypowiedzenia tego polskiego klasyka. Wynik naprawdę rozbawia. 2012, ok. 5:40 minut
Wróbelek reloaded Wziąwszy sobie do serca apel poety K.I. Gałczyńskiego, by bezwarunkowo kochać wróbelki, podjąłem próbę przyłączenia się do owej teraz już kultowej manifestacji miłości wobec tego sympatycznego fruwającego zwierzątka. Nawiasem mówiąc: film mój nawiązuje do jego płci.
Christian Günther, Ludzie?obrazy, wernisaż w galerii kunst.raum34 w Stuttgarcie Christian Günther jest wspaniałym malarzem, rysownikiem, gawędziarzem i naszym przyjacielem. Film jest reportażem z wymienionego w tytule wydarzenia. Coprawda fragmenty w języku niemieckim, ale proszę o obejrzenie ze względu na atmosferę i jakość prac twórcy. 2016, ok. 12 minut
Dorothe Ziegler - rysunki, Christian Günther - Marmoladę robi się z cukrem. Wernisaż w Kunstraum Waldenbuch Christian Günther i jego żona Beata postanowili przerobić część ogromnego ich domu na galerię sztuki. Stamtąd zrobiłem ten reportaż z pierwszego zorganizowanego tam wernisażu, czyli z parapetó- wy. Zakupiono wówczas prace za w sumie około 35 tysięcy euro. 2016, ok. 9:30 minut
Pedofilia duchownych w Polsce, czyli sodomia Film uwidacznia nasycenie kraju nadwiślańskiego duchownymi-pedofilami. Zaskakuje fakt, że panowie ci, rozsmakowani w świeżym mięsku, tak blisko swoich owieczek. Ale…, w końcu jest to przecież duszPASTERSTWO. 2018, ok. 7 minut
Wernisaż w klubie Biedny Konrad W roku 2014 dokonano w znanym klubie jazzowym Biedny Konrad ( Armer Konrad ) w Weinstadt, Wirttembergia, wystawę polskiego plakatu filmowego lat 70. ze zbiorów Hansa Maiera, który posiada zbiór prawie siedmiuset polskich plakatów. Poproszono mnie o równoległe zaprezentowanie moich karykatur z tamtego czasu. Przy tej okazji przybliżyłem publiczności temat ówczesnej cenzury w Polsce. Znany człowiek filmu, bytomianin Witold Szrek , podjął się pracy kamerzysty, za co mu jeszcze raz dziękuję. 2018, ok. 7 minut
Halymba Blues Piosenkę pod tym tytułem napisałem i skomponowałem w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Nagrana została świerć wieku później w Badenweiler, w Szwarcwaldzie, gdzie grupa Mezzoforte pod kierownictwem Jurka Kołodzieja i z udziałem pięknej wiolonczelistki Basi, jego żony, grała dla tamtejszych kuracjuszy. A dlaczego akurat Halemba (tu: Halymba)? Może ze względu na szczególną nazwę tego szarego górniczego osiedla, na pewno kochanego przez tubylców. 2018, ok. 2,5 minuty
Dziewczyny z uniwersytetu Najpierw był to wiersz, nie poezja, po prostu wiersz o mojej Basi, dziewczynie z uniwesytetu. Pisałem go w grudniu 1980 roku, 9 lat po naszym ślubie. Jurek Kołodziej, szef dobrze znanego w Polsce ze- społu „Mezzoforte“ napisał świetną muzykę i tak powstała bardzo udana piosenka. Na jej bazie powstał videoclip, emitowany w telewizji. Nie wiedziliśmy jego istnieniu, bo byliśmy w tym czasie w Al- gieriii. Do czasu naszego tam wyjazdu powstało z muzyką autorstwa Jurka Kołodzieja jeszcze kilka piosenek, na przykład „Spirala“, czy „Reggae z pierwszym śniegiem“. Nagrywane były w studiach Pol- skiego Radia w Katowicach i w Warszawie. Rękopis „Dziewczyn z uniwersytetu“ odnalazłem dopiero co w starym angielskim kalendarzu z 1963 roku. Tam prowadziłem dziennik przedmaturalny między 21. stycznia a 9. marca. Zaledwie 69 dni, wyjąwszy niedziele, ale ileż tam było wiadomości z czasu emocji przedmaturalnych… Kliknijcie na miniaturki.